Z czym Wam się kojarzy to słowo? Nauki przedmałżeńskie. Boże nudy. Wiecie co. Wydaje mi się, że dużo zależy od nastawienia. Wiem co pisze. Sami właśnie z narzeczoną wróciliśmy z takich. Maraton weekendowy. Wydaje mi się, że od tego nastawienia wszystko zależy. Trzeba być po prostu przygotowanym na pewne rzeczy i będzie nam łatwiej.
Ważne byście sami zadecydowali o czym chcecie posłuchać. Czego chcecie się dowiedzieć i uzupełnić swoją wiedzę. A o czym po prostu nie wiedzieć czy wyłączyć się w tym momencie. Ja wyszedłem z tego założenia i te godziny nie były stracone.
Oczywiście w tych momentach, gdy nie chcecie słuchać możecie np. kolorować. Kursy przedmałżeńskie są ok:)
Oczywiście na takim kursie przypominane są elementy eucharystii. Poszanowania do małżeństwa i współmałżonka., Ważne elementy spowiedzi., Jak się spowiadać. Z jakich części się składa msza. Są również elementy planowania rodziny. opiera się ona na znanej wielu z Was metodzie kalendarzykowej. I pytanie po co oni nam to tyle razy wałkują. Po prostu starają się pomóc.